Dekonsumpcjonizm, czyli moja droga do ascetyzmu w świecie TG

Zaczęty przez Retroshaver, 23 Maj 2025, 22:59:07

Przeczytano 9 razy

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Martinesku

Trochę oddałem mydeł i kremów ale i zamówiłem też 4x Proraso Protettivo na zapas. Będą schowane w szafce więc się nie liczy  ;)

Teraz to Proraso się zmieniło, nowsza wersja (z białą wstawką po środku tubki) ma słabszy i nieco inny zapach. A ta wersja w pełni granatowa jest dla mnie genialna.
Zapach ma bardzo podobny jak Martin de Candre Fougere a nawet troszkę przyjemniejszy (w stronę słodkości, MdC bardziej w stronę "zieloności" ale podobny charakter i klasa).
Właściwości są rewelacyjne, tak szczerze mówiąc, to ja niczego więcej nie potrzebuję.
W Douglasie za tą wersję chcą 65 zł i w pełni to rozumiem, jest tak świetny (inne wersje są po 17 zł).
https://www.douglas.pl/pl/p/5002490063

Ja kupiłem za 52 zł z przesyłką 4 szt. więc jakoś to mnie mam nadzieję trochę "usprawiedliwia"   :D 


maszynki :  The Goodfellas' smile Syntesi Ti-Handle,   RazoRock Lupo 95 CC,   RazoRock Game Changer 1.05-P,   Maxwell June  Double Edge EX
blaszki👍:   Gillette King C,   Polsilver Super Iridium,   Polsilver vintage Arabka,   Gillette 7 o'clock  Sharp Edge,   Gillette Minora
  •  
    Za ten post podziękował: Robur

Giuseppe

 :Ciao:

Moim postanowieniem na cały kwiecień był całkowity brak zakupów.

W ostatnich miesiącach dużo rozmyślałem o moim kompulsywnym kupowaniu produktów do golenia i pogoni za jakąś mistyczną, bliżej nieokreśloną piramidą zapachową. Doszedłem do momentu, w którym posiadam absurdalną liczbę produktów (zarówno pełnych zestawów, jak i pojedynczych sztuk). Często kończyło się to tak, że kupowałem coś, wąchałem i od razu wystawiałem na sprzedaż tutaj, na bazarku (nawet nie próbując ich użyć), tylko dlatego, że zapach okazywał się zupełnie inny od moich wyobrażeń. W zasadzie zachowywałem się jak nałogowiec szukający mistycznego zapachu, który prawdopodobnie w ogóle nie istnieje.

Wziąłem więc sobie ten ,,miesiąc urlopu" od zakupów, podczas którego zacząłem znacznie bardziej doceniać produkty, które już mam w kolekcji, rozumiejąc, co tak naprawdę lubię, a co mniej. Pozwoliło mi to również skupić się bardziej na samym momencie golenia, na technice... a mniej na samym testowaniu i ,,leceniu dalej", czyli na tym sposobie działania, który promują youtuberzy (przede wszystkim włoscy, bo ich śledzę najczęściej) pod hasłem: ,,codziennie próbuję czegoś nowego".

Na początku miesiąca było ciężko, ale z biegiem czasu stało się to łatwiejsze, a ja zyskałem większą stabilność i świadomość.

Oczywiście nie twierdzę, że jestem wyleczony i że już nigdy nie kupię niczego kompulsywnie... ale prawdopodobnie będę teraz działać z większą logiką i cierpliwością.

 :Ciao: