Dekonsumpcjonizm, czyli moja droga do ascetyzmu w świecie TG

Zaczęty przez Retroshaver, 23 Maj 2025, 22:59:07

Przeczytano 9 razy

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Retroshaver

Założyłem ten wątek, ponieważ brakowało mi miejsca w którym użytkownicy mogliby podzielić się swoimi przemyśleniami w temacie antykonsumizmu. W świecie, który wymusza wręcz na nas parcie do gromadzenia coraz to większej ilości dóbr materialnych, przychodzą pewne przemyślenia. W skrajnych przypadkach dojść może także do obrania postawy zaprzeczającej konsumpcjonizmowi.
Rodzą się pytania nad uzasadnioną potrzebą posiadania (w naszym przypadku) kolejnego mydła, pędzla, wody po goleniu czy maszynki. Tudzież szawetki, brzytwy czy kolejnej kamisori.

Podobny wątek był na nieistniejącym już forum i z tego co pamiętam cieszył się dość sporym zainteresowaniem. Pełnił rolę czyśćca i był rodzajem spowiednika w którym poszukiwano rozgrzeszenia za popełniony grzech. Był także zapisem przemyśleń i odczuć użytkowników, którzy za bardzo pobłądzili w swoim zainteresowaniu i szukali remedium na swoją dolegliwość. Był także opisem metod i dróg do odnalezienia satysfakcji w uszczuplaniu swoich goleniowych zasobów i uzyskania ascetyzmu w świecie Tradycyjnego Golenia.

Rozumiem, że dla wielu ten wątek będzie niezrozumiały, ale na pewno znajdzie się kilka osób, które będą chciały podzielić się swoimi przemyśleniami w temacie.

Progres

Z czystym sumieniem mogę się wpisać.
Posiadam już tylko 2 maszynki Merkur Progress i 37C
Jeden pędzel Omega 11137
Mydła używam Barbus i Arko oraz kremy Palmolive i Bond
AS kilka sztuk które wykańczamy od dawna.
Golę twarz i głowę taki zestaw mi wystarcza, dążę do zużycia tego i dalej 1 mydło 1 krem i 1 AS kończy się kupuje dopiero następny.
  •  

septemberzg

Gdyby podejść do tematu pragmatycznie i zdroworozsadkowo to oczywiście wystarczy każdemu z nas jeden pędzel, jedno mydło, maszynks/brzytwa itd. Od razu albo po przetestowaniu większej lub mniejszej ilości rozum podpowiada po co Ci więcej. Tylko gdzie kończy się rozum zaczynają się inne rzeczy. Czasami demony ;D
Po pierwsze chęć obcowania z co raz to nowymi doznaniami - zapach, wygląd, uczucie po użyciu itd
Po drugie chęć co raz to nowych wyzwań - maszynka delikatna, agresywna, brzytwa, kamisori itd
Po trzecie efekt stadny - ktoś coś kupił więc może i ja skorzystam ;D
Po czwarte zwykła ludzka chęć sprawienia sobie przyjemności kupieniem nowej rzeczy. Kobiety mają ciuchy, buty, kosmetyki a my mydła, pędzle itd ;D

Pewnie jeszcze są jeszcze inne powody. Czy to jest złe? Nie wiem do końca. Jeżeli jakoś nad tym panujemy to wydaje mi się, że nie. Pojadę nieco patetycznie ale życie jest zbyt krótkie aby było szare i nudne. Tak myślę przynajmniej teraz, na początku drogi z TG.  :hello:

Czy kiedyś sam, z własnej woli  dojdę do przekonania, że wystarczy mi jeden, no dwa zestawy do golenia - nie wiem. Nie wykluczam.
R41  |     Henson AL 13++   |   Yates 921 M  |   RR Hawk SE V3  |  Feather Artist Club Scotch Wood SS  |    Feather Artist Club SR Japanese Razor 


BRZYTWA CHALLENGE MAJ 2025

Mokasyn86

Jestem przeciwnikiem konsumpcjonizmu w życiu (wszystkie drogie rzeczy na które nas nie stać, i wszystkie inne, które powodują, że mamy mniej czasu).

Ale w Tradycyjnym Goleniu już jest trochę inaczej.. Czemu ? Nie wiem :D
Prosiłbym o nie wysyłanie mi MMSów, nie mam jak ich odczytać, ani też nie mam info o numerze nadawcy.
  •  
    Za ten post podziękował: Arjuna

HaSSaN

A ja jestem zwolennikiem konsumpcjonizmu, może i świat poprzez reklamę I społeczne programowanie na nas to wymusza i tak nas programuje ale ja sobie tłumaczę, że po to pracujemy żeby cieszyć się życiem a skoro nowe mydło, maszynka, pędzel itp. Sprawia mi przyjemność to nie mam zamiaru z tego rezygnować, do grobu pieniędzy nie zabierzemy więc po co pracować skoro mam sobie odmawiać wszystkiego w życiu, tym bardziej skoro TG to również pasją.

Robcyk

Świetny i pragmatyczny wątek. Bardzo popieram..... będzie okazja do zakupu fajnych fantów do TG w dobrych cenach. Tylko dajcie wcześniej znać koledzy😋

Maniacz

  •  

Robur

Myślę, że jemy po to, aby żyć, a nie odwrotnie, żyjemy po to, aby jeść. Gdzieś ten umiar w TG, być może poprzez analogię, też można zastosować  :beer2:
  •  

Wielblad

...a minister golenia ostrzegał ???
  •  

Retroshaver

@Robur zgadzam się z Tobą.
Przez prawie 19 lat w Tradycyjnym goleniu miałem możliwość wypróbowania ,,paru" mydeł, wód do golenia, maszynek czy szawetek.
Doszedłem do takiego momentu kiedy to po zakupie mydła nie zdążyłem nacieszyć się jego właściwościami tylko kupowałem następne...
Czasem dochodziło do takich akcji, że nawet nie zdążyłem otworzyć pokrywki, a już jechało do mnie kolejne mydło. Pomyślałem ... coś tu chyba jest nie tak.
Druga sprawa to powtarzalność produktów, które otrzymywałem. Jakość tych produktów była bardzo zbliżona. Różniły się dosłownie małymi detalami. Ok fajna nowa naklejka, trochę inny zapach. Poza tym żadnych istotnych różnic. To wariactwo musiało się skończyć. Wszystko ma swój umiar :)

Finalnie w szafce pozostały ze mną głównie klasyki od których zaczynałem swoją przygodę TG. Jest mi z tym bardzo dobrze i wreszcie uzyskałem równowagę bo czułem, że to idzie w złą stronę ;)

Ja wybrałem taką drogę, ale rozumiem również tych, którzy posiadają w swoich szesnastkach 60 czy więcej mydeł. Pytanie czy do końca znają swoje produkty skoro trafaiaja do goleniowej rotacji raz na powiedzmy 50 goleń? To samo dotyczy innego asortymentu związanego z TG  ;)

Robur

@oxen
To chyba normalny, zrozumiały i racjonalny krok. Ja tak miałem z piórami wiecznymi, chciałem poznać wszystkie i trzymać je, i pisać. Nawet te najtańsze i badziewne. Okazało się też, że te pięknie wyglądające, zwłaszcza włoskie, wcale nie muszą dobrze pisać. Ale mi przeszło. Ważniejsza jest radość z pisania niż posiadanie.
Z goleniem też. Ja do niedawna wykończyłem prawie wszystkie swoje zapasy. Teraz nakupowałem znowu mydeł i ASów, bo to najbardziej lubię. Mam już jednak swoisty przegląd rynku i masz rację, różnice są często niewielkie. Mydła amerykańskie mnie nęciły, tzn Phoenix i Stirling. Więc kupiłem. Trochę z bazarku. Ale np pędzli moich, zwłaszcza pierwszych, pozbyłem się, (mój Donegal i Wars), a mam 3 syntetyki Simpson i Phoenix i to mi pasuje. Maszynkę też mam jedną, czyli Muhle r 41.
Jednak umiar, rozsądek, używanie rozumu, to cechy, do których warto dążyć.  :beer:

barber

Kolega @HaSSaN ładnie to ujął, również jestem zdania skora pracuję chce coś z tego mieć. Jak wiadomo życie składa się z większych lub mniejszych przyjemności.
Druga strona medalu 🏅
Podobnie jak większość
Posiadam spory  arsenał (wszelaki) nie wspominając o tym co poszło do ludzi
Kiedyś pisałem
I co to kolejne mydło Ci zrobi
Czego nie robią inne ? Myślę że jesteśmy na takim etapie gdzie robienie piany ze wszystkiego nie jest problemem.
Kto co by tu nie pisał każdy ma rację
Jestem rozdarty  :D i do żadnej grupy się nie zapisuję
Prawdopodobnie jeszcze dziś kupię kolejne mydło, po co nie wiem 🤷
☠️ nieprzyjemny w obyciu ☠️ — 🌸🌸🌹 zyskuje przy bliższym poznaniu 🌺🌷🌸

Borat

Osobiście nie czuję już takiej potrzeby posiadania wielu maszynek jak kiedyś – chociaż oczywiście są modele, które chętnie bym przetestował, bo może wśród nich znajdzie się mój Goleniowy Graal ;)

Obecnie bardziej kręcą mnie mydła. Dzięki @oxen , któremu swoją drogą bardzo dziękuję, uświadomiłem sobie, że wiele z nich różni się właściwie tylko zapachem. Doszedłem więc do wniosku, że nie ma sensu kupować dziesięciu różnych wersji tego samego produktu od jednej marki, skoro różnice są czysto aromatyczne. Lepiej wybrać jedno czy dwa mydła z oferty firmy, która nas ciekawi, zamiast zbierać całą kolekcję jej wariantów.

Retroshaver

@Borat zrozumiałeś co mam na myśli za co Ci dziękuję. Ciężko dyskutować z faktami.
Temat jest znacznie bardziej złożony i dotyczy niczego innego jak $$$ niestety.
Ważne, żeby we wszystkim znaleźć złoty środek bo łatwo się zatracić nawet w przypadku własnego hobby.
  •  
    Za ten post podziękował: Borat

Mokasyn86

Gdyby przeliczyć wszystko na złotówki, to nie wychodzi jakoś bardzo źle, licząc same kosmetyki.
Zupełnie inaczej wygląda to wszystko w szafach, inaczej na papierze.
Bo tak - woda powiedzmy Brutal piętnaście złotych. Drugi biegun - woda Dr Harris półtorej stówy. I mamy to na niekrótki czas. Z mydłami cenowo i czasowo powiedzmy podobnie.
Przy dzisiejszych cenach, gdzie za normalne zakupy spożywcze w Lidlu płacimy np dwieście złotych. I za chwilę tego nie ma. Sami też wiecie ile kosztuje litr paliwa na CPN-ie. I na jak długo to starcza.

Maszynki czy brzytwy okej, tu już trochę inne widełki :D
Prosiłbym o nie wysyłanie mi MMSów, nie mam jak ich odczytać, ani też nie mam info o numerze nadawcy.