Wybór maszynki

Zaczęty przez szoszon, 26 Wrzesień 2021, 12:20:39

Przeczytano 6 razy

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Borat

Więc ten Wilkinson lepiej nie bo jeszcze ciupagą dostanę :D
  •  

Mokasyn86

Ja jednemu kumplowi kupiłem Wilkinsona Premium, na wjazd, i jest dla niego okej. Oczywiście on nie jest hobbystą, goli się, by nie być zarośniętym, nie wie co to PN, i nie wie jak to jest mieć w szafkach tyle zapasów  >:D
Prosiłbym o nie wysyłanie mi MMSów, nie mam jak ich odczytać, ani też nie mam info o numerze nadawcy.
  •  

Sonik76

Cytat: Borat w 29 Wrzesień 2024, 09:03:18Z pół roku temu podarowałem znajomemu góralowi maszynkę Shlyuz Classic. To starszy i prosty gość. Miałem okazję wczoraj z nim pogadać i wypić coś mocniejszego jak to górale lubią. Spytałem go jak sprawuje się maszynka, powiedział że dobrze tylko że musi uważać żeby podczas golenia góra z rączki nie spadła. Zdziwiony pytam o co chodzi z tym żeby nie spadła. To on mi na to że jak jest dokręcona to go mizia a nie goli więc nie dokręca do końca. Muszę mu przyznać że sam bym na taki pomysł nie wpadł :D

Poprosił mnie żebym mu załatwił maszynkę typu motylek ale nie miziak. Sam motylków nigdy nie używałem, jaki polecacie z takich agresywniejszych? Nie było czasem kiedyś takich polskich o nazwie Wizamet?
@Borat Jeśli chodzi o maszynki Wizamet,to były trzy modele: W6,W10 i W11. Co do agresji to już nie pamiętam ale jeśli bardzo Tobie zależy to mogę to sprawdzić. Najlepiej prezentuje się moim zdaniem - W10,kopia Gillette adjustable.

Borat

@Sonik76

Już ma Wilkinson'a motylka.
  •  
    Za ten post podziękował: Jednoryb

Robur

  •  

Borat

Dodam że maszynkę dla niego posłał kolega @Robur a że do golenia używał produktów z Rossmana to mu dorzuciłem pędzel Yaqi syntetyka, żyletki i krem Lea. Chłop zadowolony  8)
  •  
    Za ten post podziękował: Robur

Robur

@Borat to miło słyszeć. Masz gest - niech idzie chłopu na zdrowie.
  •  

Borat

Tylko kilka odrzuconych drobiazgów, nie znowu jakiś gest  ;)
  •  

atanazy

Cześć i czołem całemu szanownemu gremium!

Od razu przejdę do rzeczy: noszę brodę, więc golę tylko policzki i szyję, zazwyczaj co 2-4 dni. Mam dość twardy, gruby zarost, choć niezbyt gęsty. Na policzkach wrecz rzadki. Do tej pory wylacznie jednorazkowki, lepsze lub gorsze. Jakoś miesiąc temu ni z tego ni z owego naszła mnie chęć sprobować ogolić się brzytwą, dowiedziałem się o czymś takim jak szaweta (mniej certolenia) i zamówiłem z paczką żyletek, bez żadnego risjerczu.
Bardzo przyjemna sprawa taki rytual golenia, no i nie przeharatałem sobie pyska jakoś zanadto, pomimo koślawej techniki. Zacięcia wynikały głównie z braku cierpliwości czy skupienia i jest ich coraz mniej, czasem nie ma w ogóle.
Szawetkę sobie zostawie bo świetnie się nią robi kontury brody, ale jednak przydałaby mi się jakaś maszynka do szybszych i bardziej powtarzalnych akcji gdy brak czasu, a z metalem żal się kompletnie rozstawać no i wybór naturalnie padł na "safety DE razor".

Tylko w międzyczasie już trochę riserczu zdążyłem zrobić i chyba przez nadmiar wiedzy teoretycznej (i absolutny brak praktyki) na nic nie mogę się zdecydować. Najrozsądniej wydaje się zacząć od maszynki Merkur Progress albo podobnej, ale ja jestem z tych co wolą coś kupić raz a dobrze, i dlatego widzi mi się raczej coś bez nadmiaru mechanizmów, najlepiej od razu ze stali nierdzewnej. na Waszym Forum spotkałem gdzieniegdzie opinie, że R41 i tak kiedyś mieć trzeba, stąd pytanie: czy zaczęcie od tego sprzętu jest aż tak fatalnym pomysłem jak się powszechnie twierdzi? Nie chciałbym skończyć z jakimś miziakiem który nie będzie mnie golił. Nie chcę też otwierać zakładu masarskiego u siebie w łazience, ale jak mówię, nie wiem ile w tej legendzie jest prawdy, a ile mitu. Chętnie wysłucham opinii, doświadczeń, propozycji, alternatyw. Czegokolwiek co popchnie mnie do jakiejś decyzji, bo golić się trzeba :D

PS Na pewno temat był wałkowany milion razy, za co przepraszam, coś nie coś zdążyłem zresztą poczytać, ale wiadomo - dany przypadek zawsze wydaje sie autorowi niepowtarzalny i każdy lubi dostać odpowiedź skrojoną pod siebie :D Milego piątku!

Adrian4514

Jak golisz 4 dniowe chaszcze to musi być coś z otwartym grzebieniem.
Fatip z rączką Grandę w wersji z otwartym grzebieniem kosztuje prawie 100 zł i jest bardzo fajny.
Cały z mosiądzu a nie znalu.
Dla mnie ten Fatip jest dość łagodny mimo że goli blisko skóry.
Goli mnie skutecznie jak Progress na ustawieniu 4 ale jest dużo łagodniej odczuwalny niż Progress.
Ja mam wersję z małą rączką Piccolo bo uwielbiam takie maleństwa ale dla większości ludzi (A zwłaszcza początkujących) to rączka Grande będzie pewniejszym wyborem.

 
  •  

Progres

Z tym że musi być OC do 4 dniowego zarostu to bym nie przesadzał. Miałem kilka maszynek Fatip i niczym mnie nie urzekły, za to Progress uważam za świetną i uniwersalną maszynkę, do tego stopnia, że obecnie od dłuższego czasu to moja jedyna maszynka. 
  •  

atanazy

Rozsądek zwyciężyl, wybór padł na Progress 500 z chromowanym pokrętłem :) Czy posłuży pół roku czy 3 lata - wszystko jedno, doszedłem do wniosku, że ciężko będzie się wstrzelić ze sprzętem za pierwszym razem. Do tego sample 6 rodzajow zyletek i będziemy patrzeć z czym to się je
Dzięki wszystkim za porady, tu w wątku jak i na PW
Pozdro!
  •