Jak dbać o mydło?

Zaczęty przez jarrrro, 22 Styczeń 2020, 20:12:44

Przeczytano 5 razy

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

jarrrro

Jeśli wydamy kilkadziesiąt albo kilkaset złotych na mydło, warto go tak używać, by nie utraciło swoich właściwości. Kiedyś zaszalałem i kupiłem SV - teraz to około 150 zł. Po użyciu zakręcałem pudełko i tyle. Nie płukałem wodą , bo myślałem, że w ten sposób dłużej będę go używał. W rezultacie resztki mydła zaczęły śmierdzieć . Zapach mydła wymieszał się z zapachem pędzla . Od tego czasu kolejne mydła po użyciu płuczę z resztek piany i czekam, aż wyschnie. Niektóre tracą zapach, ale chyba lepiej teraz postępuję?
Woda dla mydła to chyba złe środowisko?
  •  

waldekski

Ja mam jedną zasadę, od lat....
Mydła, kremy trzymam "z dala od wody"
Nabieram łyżeczką do tygla i "heja" w tyglu.  :hurrah:
  •  
    Za ten post podziękował: Stilo34

jarrrro

No tak, ale ja jestem zwolennikiem robienia piany na gębie
  •  

waldekski

No właśnie i tacy mają dylemat. Przytoczę cytat z innego wątku (https://www.golarze.pl/index.php?topic=1140.0)

..."Z innej beczki, to duuuuuża ilość kosmetyków, to czysta chemia, która ma zapobiegać, a może raczej niszczyć grzyby, bo to one są pierwsze w kolejce, po nich różne bakterie tlenowe. No ale jak wspomniałem to chemia, na temat której aż tak nie jestem "obryty". Może ktoś z kolegów potrafiłby to dokładnie wyjaśnić..... (karboksymetyloceluloza, chlorek sodu i inne tego typu...specyfiki...   ???
Moim skromnym zdaniem, to im mniej wody, kontaktu z wodą danego mydła, kremu, tym dłuższy termin przydatności, dlatego swoje mydła nabieram suchą, czystą łyżeczką do tygla i...."heja w tyglu"....."
  •  
    Za ten post podziękował: Stilo34

tombar

Również zauważyłem, że trzymanie mydeł / kremów do golenia z dala od wody jakby poprawia ich żywotność. Kiedyś trzymałem mydło, akurat była to Cella z bloku ale zjawisko zaobserwowałem na kilku mydłach,  w zakręcanym tygielku. Sądziłem, że jeżeli zwilży się górną warstwę wodą, to do następnego użycia będzie ona miękka i łatwiej będzie się ją nakładać do miseczki lub wyrabiać pędzlem bezpośrednio w owym tygielku. Zauważyłem jednak, że parametry mydła niejako się pogarszają z czasem po takim dodawaniu wody do mydła. Trudniej wyrobić pianę, a sama piana miała gorsze właściwości. Woda to była zwykła kranówa zatem zawierała rozpuszczone różnego rodzaju sole i jak się domyślam zachodziły jednak jakieś reakcje, które pogarszały parametry mydła.
Ius est ars boni et aequi
  •  

ylid

Cytat: jarrrro w 22 Styczeń 2020, 20:33:50
No tak, ale ja jestem zwolennikiem robienia piany na gębie
Może rozważ jakiś małą miseczkę, tygielek lub coś co dobrze leży w ręku i dosłownie zetrzyj na grubej tarce próbkę z mydła jakie aktualnie chcesz mieć w użyciu. Te kilka, kilkanaście gram wystarczy na jakiś czas, a dzięki temu baza pozostanie sucha. Taką próbkę mydła można potem sukcesywnie zmydlać ładując pędzel. W ten sposób będziesz mógł wyrabiać pianę tak jak lubisz, nie ryzykując ataku grzybów na całe mydło.
  •  
    Za ten post podziękował: Stilo34

jarrrro

Dzięki za porady. Jest jeszcze inny pomysł. Przerzucić się na kremy
  •  

dardo2002

@ylid bardzo dobry pomysł z tym porcjowaniem mydła. Sam zacznę tak praktykować.
Dotychczas dzieliłem mydła na takie użytkowane okazjonalnie i na codziennego użytku. Te okazjonalne nabierałem szpatułką i wyrabiałem w misce. Codzienne nabieram pędzlem prosto z pojemnika i wyrabiam na twarzy. Po nabraniu mydła dokładnie wypłukuję wodą resztki piany po czy stawiam pojemnik do góry dnem aby osuszyć zawartość.
  •  

jarrrro

Tylko z kremami jest problem czasem i pędzlem ze szczeciny nie da się ukręcić piany. Mam taki bardzo drogi krem, tylko sztuczny albo borsuk daje radę
  •  

bigmaciek

Nigdy nie trzymam twardych mydeł z dala od wody. Jakiś stopień nawilgocenia muszą mieć a doprowadzenie do całkowitego wyschnięcia jest szkodliwe bo zwietrzeją. Teraz używam MWF praktycznie cały czas. Rytuał jest taki: zalewam mydło gorącą wodą podobnie jak pędzel (chyba że używam syntetyczny - co akurat w przypadku tego mydła jest bardziej efektywne). Po jakimś czasie kiedy biorę np. prysznic wodę wylewam i wilgotnym pędzlem wyrabiam wstępnie pianę w tyglu w którym jest mydło. Kończę wyrabianie na twarzy dozując wodę i mydło po drodze. W trakcie golenia pędzel leży w tyglu z mydłem a przed każdym przejściem trochę mydła ponownie dobieram. Po goleniu tygiel z mydłem spłukuję z resztek piany i wylewam z niego całą wodę, zakręcam i odstawiam. W ten sposób lezy sobie kilka dni do następnego golenia. Jeszcze nie spotkałem się, żeby jakiś grzyb czy nieprzyjemny zapach się pojawił.

Dwie uwagi:
1. To jest mydło MWF. Ono wymaga trochę szczególnej obróbki. Być może z innym będzie inaczej. Jak je skończę w kolejce stoi SV Dolomiti.
2. Jak się golę co dwa dni albo codziennie (rzadko) to przez czas takiego golenia używam mydła w otwartym tyglu albo z luźną pokrywką.
  •  

Marston

Nie no..
Wtrącę się, nie popadajcie w paranoje  ???
Wystarczy że po każdym goleniu wypłukacie mydełko pod kranem tak żeby było czyste. Później ja np parę razy strzepne nim z wody i odkładam do góry nogami na mały ręczniczek na 24h. Układam tak żeby z dołu było trochę szpary na powietrze.  Z żadnym mydłem nigdy nic mi się nie podziało. Nick shaves ma mydła już ponad 6l i też robi w ten sam sposób.
Albo inaczej ja podpatrzyłem kiedyś od niego.
  •  

nemesis_78

Też opłukuję pod zimną wodą i jest ok.
  •  

Carlos

Ja po goleniu płuczę mydło pod kranem, potem strzepuje wodę i na noc zostawiam otwarte. Rano jest suche, zamykam i czeka swoją kolej.
  •  

Marek

U mnie podobnie, ale w przypadku twardego w opakowaniu - wyjmuję, nabijam na ręce, a potem wypłukuję i suszę na ręczniku. Do pudełka wraca po wyschnięciu, żeby się w nim nie kisiło.
  •  

Carlos

I tu jest przewaga mydeł nad kremami, mydło osuszysz i może czekać na swoją kolej, krem jak otworzysz to jedziesz ciągiem.
  •